— Marek idzie! — powtórzyła panna Aneta. — Ach, czym ja ich nakarmię?

Wszyscy zaczęli wyglądać w ulicę i słuchać; psy wybiegły na spotkanie.

Istotnie, drogą szedł Czertwan z Gralem i kilku młodzieńcami z zaścianka, co mu pomagali przy połowie ryb. Okurzeni, brudni, odziani byle jak, w skórzniach zamiast butów, wyglądali bardzo zdrożeni129. Pomimo to na widok rodzinnych chat fantazja wróciła w młode dusze i ktoś najweselszy zaśpiewał z całych płuc:

Wróbel warzy gościom alus130,

Dam dam, dali dam,

Prosi ptaki na twój lamus.

Dam dam, dali dam — na swój lamus.

Poszedł wróbel z sową w taniec,

Dam dam, dali dam,

Odeptał jej mały palec,