— Poznała pani Janiszewskie?
— Smutna perspektywa. Babka stęka, a wnuczka coraz posępniejsza i chudsza. Czy pani nie ma innej pociechy?
— Ma pani pana Czertwana.
— Mam go dosyć! Wolę nie widzieć i nie irytować się!
Julka poruszyła głową zdziwiona.
— I pani na niego, jak wszyscy! Dziwny los! Cały świat albo go się boi, albo nie lubi i obchodzi z daleka.
— A pani?
— Ja jedna mu wierną zostanę. Stara to przyjaźń i nigdy niezawiedziona! Jest to człowiek bez skazy i słabości.
— Właśnie dlatego nieznośny. Brak mu kilku skaz i choć jednej słabości. Byłby trochę pokorniejszy i dostępny.
Julka zaśmiała się wesoło.