— I Marek wyjdzie, dziadziusiu! — upomniała się dziewczyna. — On taki duży!
— Głupiaś! — mruknął stary, groźnie brwi marszcząc.
Zaśmiała się swawolnie.
— A dziaduś co dzień sąsiadom prawi: „Niech no mi na jesień Marek osiędzie na gospodarce, to zobaczycie, co potrafi młoda głowa i ręce”. Pan Gral świadkiem.
Spojrzała przekornie na młodego chłopca, a on pod tym spojrzeniem wzrok spuścił i westchnął nieznacznie.
— Głupiaś — powtórzył Wojnat, wstając z miejsca.
Ruszyli się wszyscy. Ona pierwsza wybiegła z izby, i po chwili z ogródka doleciał jej cienki głosik słowami piosenki:
Za lasami,
Za polami
Stoi domek przy ruczaju.