— No, ale gdzie to cudo, Żurawiu? — spytał Pantera.

Ten rękę podniósł.

— Nie widzisz tego jednego kwiatu i pąka?

— Prawda! Jeden się urodził jaskraworóżowy. Skąd? Jak? Dlaczego?

— Tam w otchłani bagna żyje też widocznie myśl-fantazja Arcymistrza.

— Ten kwiat zerwać trzeba — zdecydował Pantera, zastanawiając się nad sposobem.

Ale kwiat rósł za daleko, by go dosięgnąć było można prętem lub rzutem sznura, więc Pantera zaczął się rozbierać.

— Daj spokój! — sprzeciwił się Rosomak — pamiętasz, jakiej dostaliśmy wysypki wtedy, przy mierzeniu głębi?

— Wielka rzecz! Po trzech dniach minęło. Muszę zdobyć dla Żurawia kwiat. Muszę, już ja wiem dlaczego!

Zaśmiał się i nagi skoczył w czarną głąb.