Zawrócili. Znowu Coto przedygotał przeprawę kładek i wydostali się na ląd stały.
— A oto macie moją trzecią osobliwość! — rzekł Żuraw, stając na jakiejś polance.
— Osina w kołnierzu.
— To grzyb? — zdumiał się Coto.
— Tak, huba drzewna, ale fenomenalnej wielkości. Drzewo na wpół suche. Jutro spiłujemy z obu stron i okaz pomieścimy w chacie. Od biedy można na tym siedzieć.
— Najlepsza hubka do ognia jest osinowa — rzekł Pantera.
Tu spojrzał na słońce i wyciągnął się jak długi.
— Obiad! Krokiem się dalej nie ruszę.
Pokładli się wszyscy. Na polance kwietnie było, sucho. Brzęczały pszczoły. Ogarnęła ich senność.
— Będzie burza! — szepnął Żuraw, układając się wygodniej.