— Co się mam skąpać! Potrafię!

— Na wszelki wypadek zdejm koszulę i zzuj chodaki! — rzekł Rosomak.

— Ale ja czuję, że potrafię! — upierał się chłopak. — To tylko zrazu wydaje się takie trudne. Teraz rozumiem.

Rosomak zszedł ze swego stanowiska, oddał mu wiosło i kosz.

Coto stanął na krawędzi, zachwiał się, podtrzymał wiosłem.

— Na obu nogach twardo i śmiało stój.

— Ja wiem, tylko... O, już stoję.

— Wiosło podnieś, bo czółno trzymasz bez ruchu! — komenderował Odrowąż.

— Zaraz, zaraz! Tak się to zdaje łatwe... O, już!

W tej chwili stracił równowagę i głową naprzód wpadł w wodę.