Powstali wszyscy, ale w tej chwili rozległ się za chatą ruch, szamotanie i rżenie końskie.
Nikt poprzednio nie zauważył, że Pantera z izby się wyślizgnął. Teraz rozwarły się szeroko drzwi chaty i tupiąc hałaśliwie kopytami wkroczyła Agatka, cudacznie przystrojona.
Miała na szyi wieniec z nieśmiertelników złotych, na grzbiecie rozpostartą rysią skórę, a u grzywy przy uszach skórki kociąt. Stanęła na środku izby trochę wystraszona i zarżała.
Na to hasło w otwartym oknie ukazał się łeb Łatanej Skóry, patrzącej dobrodusznie i odzywającej się uspokajająco.
Za Agatką ukazał się Pantera i rzekł:
— Domownicy proszą wodza za swym przyjacielem i obrońcą i polecają mi złożyć mu łup zdobyczny.
Coto nie znał słów odpowiedzi, tylko objął Agatkę za szyję i całował ją w chrapy, wycierając nieznacznie o sierść łzy wzruszenia.
A potem wyszli razem na polanę i poczęli harcować we troje — bo i Bartnik przyskoczył do kompanii.
Patrzyła na tę swawolę z pobłażaniem Łatana Skóra, a z pewną krytyką flegmatycznie przeżuwająca Hatora.
I patrzył radośnie z płotu Kuba, ale się trochę bał przyłączyć do harców.