Wyprostował się Rosomak i odkrywszy, głowę zaintonował:
Boże, coś Polskę przez tak długie wieki!250
Ramiona Bartnika drgnęły, jakby chciał prezentować broń, a zbiorowy głos podchwycił:
Otaczał blaskiem potęgi i chwały...251
Odrowąż klęczał i modlił się, a po zmarszczkach płynęły mu łzy jak paciorki dusznego różańca.
A gdy skończyli, Rosomak kazał świerkowymi gałęziami zasłonić te prochy bohatera. Zebrali się wszyscy na radę i nawet Pantera miał twarz uroczystą.
— Rozumiem, jak to było — ozwał się Odrowąż. — Gdy im zabrakło żywności i chłód ścisnął, musieli dążyć do osad. I tu gdzieś ranny oddał Bogu ducha, a Podlasiak wynalazł dąb spróchniały i zwłoki w nim ukrył. A potem dalej poszedł i nie znając przejść, w bagnie utonął.
— Co teraz mamy czynić? — zagadnął Pantera.
— Pogrzebać go, jak na to zasłużył, w tej świętej ziemi! — odpowiedział Rosomak.
— Na tej górze, gdzie sygnały bojowe palono! — zawołał Orlik.