— Wiecie? Kuba jest w rękawie.
— Toć się troskałeś, by w lesie nie nocował.
— No tak, pewnie, ale zawsze to dowód strasznego sybarytyzmu84.
— Nareszcie przekonałeś się! — zaśmiał się Rosomak.
Żuraw zaczął jeść; rozmarzyło go gorąco, ogarnęła nieprzeparta senność.
— Nie wylej zacierki z łyżki do ucha! — droczył się Pantera.
— Jeszcze muszę statki pozmywać! — wymamrotał, opierając się o ścianę.
Ale oni dali mu drzemać i dokończyli domowe porządki.
Nie pamiętał, jak się znalazł w łóżku, dopiero wszystko sobie przypomniał rano, znalazłszy pod poduszką dwa raki — upominek Pantery.