Co dzień z rana rozśpiewana

chwal, o duszo, Maryję!96

— My som97! Wodzu! — rozległo się za topielą; poderwał się Rosomak.

— Witajcie! Przynieśliście sznury?

— Całe mnóstwo.

— Zwiążcie razem. Przytwierdźcie jeden koniec do brzozy na brzegu, ciśnijcie mi tu drugi z hakiem. Weź cały rozmach, Żurawiu, bo Pantera kaleka!

— Aha, będzie poręcz z braku mostów. A może mamy chodzić po linie? — wołał Pantera.

— Ty nie dworuj98, ale wracaj pędem do chaty, przynieś strzelbę i cztery świeże naboje!

— Co się stało? Ryś tam może siedzi?

— Gorszy zbrodniarz! Śmigaj, chyża Pantero!