— Śpiochy! Nie żal to taką noc wiosenną przespać? Idę na spacer.

— Tupcio tak uczynił i źle skończył.

Rano każdy zajrzał przede wszystkim do nowego domownika, niosąc Łatanej Skórze różne smakołyki.

Źrebiątko, trochę jeszcze chwiejne na nóżkach, wyzierało już ciekawie na boży świat, od boku matki nie odstępując.

— Istna karta geograficzna — zaśmiał się Żuraw.

— Frontowa104 będzie panna! — pogłaskał ją Rosomak.

A Pantera zawiązał na cienkiej szyjce krasną kitajkę105 „od uroku”.

A potem, śmiejąc się, rzekł tajemniczo:

— Żurawiu, widziałem dziś w nocy, jak „domowy” wlazł na półkę i coś włożył do garnuszka. Pewnie dla ciebie prezent.

— Może sam zobaczysz. Ja mam dość tych prezentów.