— No, no, nie próbuj, bo upadniesz! Ot, już widać światło w chacie.

— Dzięki Bogu! — szepnął chłopak.

— Hej, wy tam! — rozległ się głos Rosomaka.

— My! — odkrzyknął Pantera.

— Bywajcie! Chcieliśmy już iść was szukać.

— Blisko tego.

Spotkał ich Rosomak przy furtce.

Pantera cisnął na ziemię worek i kuferek.

— Uf, co tam jest tyle ciężkiego w tym tobole? Macie rekruta. Ja lecę do Hatory i klaczy.

Chłopak znalazł się w jasno oświetlonej izbie; odetchnął bezpieczny i zaczął się ciekawie rozglądać.