— Ani Elli Schwan?
— Nikogo.
— Zatem ja pana zaznajomię. Bo to, widzi pan, Wentzel zły na towarzysza i kolegę. To żarłok!
— A pan apostołujesz wstrzemięźliwość?
— Uhm! Ja...
— Ty jesteś pijany, Michel! — przerwał Wentzel. — Prowadź pana Chrząstkowskiego!
— Wypiłem jeden tylko toast za zdrowie Herberta, który po ciemku zamiast Lidii pocałował w rękę maszynistę.
— Ejże, a może to ty sam bez binokli! — śmiał się Croy-Dülmen.
— Ja, mój drogi, Lidii nie całuję w rękę!
Schöneich, wygłosiwszy to zdanie, zatrzymał się i kładąc rękę na klamce drzwi, spytał Jana: