Staruszka spojrzała na Wentzla strasznym wzrokiem.
— On się ośmiela... — zaczęła.
Jan parsknął śmiechem.
— Ależ babuniu! To przecie nie hrabia. A to wyśmienite! I o to jeszcze pana posądzą! Konkurentem o względy i sąsiedztwo Jadzi jest książę F.
Wentzel odetchnął, bo babka zwróciła wreszcie swe świdrujące oczka z jego twarzy na Jana.
— Co to nowego? Jaki książę?
— A ten, co to w Ems posłyszał od babuni kazanie po francusku. On to chciał kupić Strugę i postawił bajeczną cenę.
— Ta lala, ta tyczka, ten farmazonik! Tak głupim może być tylko Prusak.
— Że się stara o mnie, babciu? Dziękuję! — rzekła z uśmiechem panienka.
— Naturalnie. Cóż to? Poszłabyś może za Niemca? At, na co to próżne gadanie! Tej ceny dać nie można.