— Pani jest bardzo wymagająca. Kuzynka moja była z opieki zupełnie zadowolona.

— Nie wątpię. A jej mąż?

— Czy koniecznie ma mieć męża?

— Niekoniecznie... ale go ma, niestety. Wiem to z listy kuracjuszy. Ej, ej, piękny hrabio! Ze mną wykręty na nic.

Pogroziła mu wachlarzem.

— Uznaję się pobitym i obiecuję na przyszłość być szczerym — odparł, kłaniając się.

— Pan nie tańczy.

— Rozmawiam.

— I rad by się uwolnić od rozmowy...

— Nie, chyba do walca z panią.