— Babka zabroniła.
— To smutne, ale można zaradzić. Panien jest więcej niż kawalerów.
— Marzyłem o walcu z panią tyle tygodni! — westchnął.
— Trzeba było podzielić się ze mną owym marzeniem, byłoby spełnione. Pan Głębocki nie może znaleźć mojej bransolety — dodała po chwili, oglądając się.
— Naturalnie, że jej może szukać do jutra. Od dawna jest u mnie. Chcę znaleźnego231, dostać taniec od pani.
— O, bardzo proszę oddać mi ją zaraz.
Spełnił rozkaz natychmiast.
— A potem?... — spytał prosząco.
— A potem idź pan i przeproś pana Głębockiego za niegrzeczność wyrządzoną.
— Co to, to nie! — rzucił się rozgniewany.