Muzyka zaczynała kadryla, pary się szykowały, wśród nich snuł się Głębocki jak stara czapla, szukając czegoś po ziemi.
— Coś zgubił, Adasiu?
— To panna Jadwiga bransoletkę.
— Niech szuka — mruknął hrabia — ja ją mam.
Poszli dalej, śmiejąc się. Głębocki spostrzegł wesołość, rzucił na Niemca niechętne spojrzenie.
Piękna Jadzia powitała Wentzla niedbałym spojrzeniem, czekała narzeczonego do kadryla. Jan pobiegł po swą tancerkę.
— Czy dostanę od pani taniec?
— Za późno, wszystkie już tańczę.
— Malédiction230! Cóż ja zrobię?
— Będzie pan tańczył z hrabiną.