Wolałaby każdego, byle nie jego towarzystwo. Zagryzła usta, odgadując spisek. Poszukała oczami Jana, ale zamiast niego spotkała wysoką, górującą nad innymi postać Prusaka. Wbrew jednak oczekiwaniu nie wyglądał na triumfującego, ale zamyślonego, roztargnionego, prawie smutnego; zdawał się nie słyszeć swego nazwiska, nie widzieć nikogo.

Tu Cesia przerwała obserwację Jadzi, skubiąc ją za rękaw:

— Czy ty rozumiesz, co się stało? Wszystkie nasze układy wniwecz. Ty z hrabią, hrabina z panem Głębockim... galimatias.

— Ale ty pewnie z Jasiem!

— Ależ tak!

— No, to jego się spytaj, co się stało.

— Kiedy go nie ma nigdzie.

— Pewnie gdzieś tkwi w kącie. Trzeba było przejrzeć jeszcze raz karteczki.

— Niegodziwiec jeden! Odpłacę mu, odpłacę!

Jadzia uśmiechnęła się z tego ferworu248. Ta para ciągle sobie płatała figle i odpłacała z procentem kłótni. Ale czym ona odpłaci za żart, który ją kosztował więcej, niż się kto mógł domyślić?