— Czy jedziemy za konduktem? — ozwała się Jadzia. — Pan hrabia zły Automedon249. Proszę puścić wolno cugle.

— Powozić umiem, ale podoba mi się tak jechać. Los nie dał dziś pani przodować z „Orliką”, ale być na szarym końcu z nienawistnym Prusakiem.

— Był to niesmaczny figiel pański i Jana, za który istotnie dość miernie jestem obowiązana.

— Dlaczego? Com pani zawinił, że mnie pani tak okropnie nienawidzi?

— Mówiłam panu już kilka razy, że to jest pańskie przywidzenie. Nie wyróżniam nikogo ani w łasce, ani w niełasce.

— W takim razie dlaczegóż pani nierada z figla?

Po raz pierwszy nie znalazła odpowiedzi. Milczeli chwilę.

— Czy pan nie myśli pośpieszyć?

— Nie, pani, bo mam coś do powiedzenia.

— Może by to odłożyć na stosowniejszą chwilę?