— Nie chcecie? — dziwił się Jan. — Szkoda. Wasze głosy muszą być bardzo odpowiednie.
— Czy pan słyszał hrabiego śpiewającego? — zagadnęła Cesia. — Mnie się widzi, że to się nie zgadza z jego powagą.
— Czy ja na pani robię wrażenie poważnego? — spytał hrabia z uśmiechem.
— Nie widziałam pana nigdy wesołego.
— Przy Jasiu niknie humor innych.
— Ja, szczęściem, nie mam w miłości twego usposobienia.
— Miłość miłości nierówna.
— Czemu ty nie siądziesz? To drzewo podpory nie potrzebuje. Czy tam koło Jadzi nie ma miejsca?
— Owszem, proszę pana — rzekła Jadzia, usuwając się.
Ławeczka była bardzo wąska. Usiedli tuż koło siebie, a Cesia ozwała się wesoło: