— Czy pamiętasz dzień naszego poznania w Berlinie i twoją obietnicę? Pocałuj mnie teraz. Wygrałem!
— Na co? — broniła się żałośnie. — Idź pan już! Serce mi pęknie!
— Pójdę już, pójdę! Spełnij tylko mą ostatnią prośbę, ukochana! Może już się więcej nie zobaczymy.
Prosił tak serdecznie, że mu odmówić nie mogła. Podała mu do pocałunku swe dumne, milczące usta — i ucałował je, oszalały szczęściem, powtarzając jej imię.
Szarpnęła mu się gwałtownie.
— Ach, idź pan już, idź! — powtarzała rozpacznie.
— Idę! O, już wielki czas! Spotkanie nasze w lasku, zwanym Młynarka. Jeśli chcesz, jedyna, to Jasiowi daj wiedzieć331. Jeśli żyw wyjdę, będę tu za dwie godziny; jeśli nie, to...
Nie dokończył: żal go chwycił i rozpacz; jeszcze raz wrócił do niej, trzymając „Bohatera” za uzdę — u kolan jej przyklęknął.
— Jadziu, mój skarbie! — prosił — nie odstąp babki, jeżeli... Ach, może cię widzę raz ostatni! Och, ja nieszczęśliwy!
Porwał się, skoczył na konia, dał ostrogę. „Bohater” pognał na oślep — wszystko znikło sprzed oczu Jadzi. Została sama...