— Intrygi, plotki, kabały. Ofiary twego zaślepienia!
— Czy i to zdanie majora? Czy nie myśli ustanowić nade mną opieki obywatelskiej jak nad idiotą? Radziłbym staremu pilnować lepiej córki niż mnie i posłuchać trochę, co mówią o niej.
— O Milci? To nikczemna kalumnia! To wzór porządnej dziewczyny. Bywa co dzień u mnie, odkąd z ojcem zamieszkali w stolicy.
Zamilkła, niby obrażona; ale po chwili, widząc, że Wentzel sięga po książkę, spytała:
— Cóż wymyślają na nią? Twoim obowiązkiem jest ująć się za niewinną albo ostrzec.
— Moim obowiązkiem jest nie dbać o cały ród kobiecy, co też i czynię. Nie mam prawa ujmować się za panną Koop ani tym mniej ją ostrzegać. Meinetwegen335!
— Tak jej płacisz za wielkie uczucie!
— Nie znam się na podobnych uczuciach. Wiem zresztą, że się pocieszyła.
— Co wiesz, powiedz! Bądź uczciwy.
— Wiem, ciociu, że jest późno i czas spać. Zatem stanowczo ciocia i major nie będą na moim ślubie?