— Nie uważałem. One tu wszystkie dziwnie do siebie podobne. Różowe, białe...
— To ładnie!
— Uhm! Czy ciocia stuły jeszcze nie skończyła?
— Będzie na czas, chłopaku, będzie! — zaśmiała się kiwając głową.
— To mnie najwięcej obchodzi. Ale nie rozumiem ochoty ślęczenia nad podobnym głupstwem. Czemu ciocia lepiej nie strzela do celu?
— Fi! — strzepnęła rękami staruszka. — Więc bukietu nie zaniesiesz Mili?
— A to po co?
— No, przecież major twój opiekun!
— A, no to jemu się należy bukiet.
— Rodzicom najlepiej odsłużymy się w dzieciach. Przez pamięć na staranie majora warto zająć się córką. Ty tak umiesz być miłym, gdy chcesz.