Biedny Wentzel”.

— Co to jest? — wrzasnęła staruszka. — Gdzie hrabia?

— Wyjechał dziś rano — oznajmił sługa.

— W którą stronę?

— Na stację kolei. Konie już wróciły.

Oh, Herr Jesu! Okropność! Gdzie Urban?...

— I Urbana nie ma.

— Niech Fryc siodła! Pojedzie do majora. Dam mu list.

Goniec poleciał cwałem. Pod wieczór major się zjawił, cały wzburzony.

Alle Wetter75! — klął na wstępie. — Cóż to znowu przystąpiło do tego junkra!