— Ach, majorze, straszny cios nas dotknął...
— Do rzeczy, do rzeczy! Krótko i węzłowato! Pani pewnie coś zmalowała nie w porę?
— Ale gdzież tam! — panna Dorota załamała ręce. — Przemówiłam do jego rozsądku i serca o naszej Emilci.
— No, a on co na to? Uciekł, der Schurke76.
— Uciekł dzisiaj, a wczoraj... a wczoraj...
— Cóż wczoraj?
— Wczoraj oświadczył się o mnie!
— Potztausend77! Zwariował! — huknął major, wytrzeszczając oczy.
— Zwariował — potwierdziła cicho jak tchnienie skonfundowana panna Dorota.
— A to nam się udało! Gdzież pojechał?