— Kto by tam tobie proponował!
— Możem nieładny, nieszykowny?
— Śliczny! — parsknął śmiechem Wentzel. — Jakże się wabi ta piękna Polka, Herbercie?
— Jadwiga.
— One wszystkie widocznie Jadwigi.
— Albo znasz więcej tego imienia?
— Moja matka była Jadwiga — mruknął niewyraźnie, spuszczając oczy nad talerzem.
— Nazwisko dzikie, trzeba się zakrztusić: Chrząstkowska...
— Jak? Co?
Hrabia upuścił nóż na stół: twarz jego wyrażała okropne zdumienie i komiczny przestrach.