— Nie. Nic mi nie jest.

— Może chcesz czego?

— Nie, dziadku, dziękuję!

Było to zwykłe pytanie i niezmienna odpowiedź od kilku tygodni.

Była to rozpacz dziada, ta niczym niezwalczona apatia.

— No przecie, może byś się przejechał? Ruch ci służy.

— Kiedy bo nie chcę.

— Może byś się przeszedł trochę?

— Ej, nie.

— Może byś rad czytać?