— Owszem, zawsze, ale Żabba konfiskował odpowiedzi przez oszczędność marek77! Dzisiejsza pójdzie!
— Czego on chce właściwie od ciebie?
— Kat go wie! Chce dokuczać, musi mu to sprawiać przyjemność — jak mnie kieliszek wina, a Grocholskiemu buziak naczel...
Zaczęty wyraz skonał na ustach chłopca, podskoczył jak ruszony sprężyną.
Naczelnik stał w progu.
— Panowie, do roboty! Jutro wyjeżdżamy! Spieszcie się! Białopiotrowicza zabieram z sobą. Reszta niech kończy zadania!
— Mane, Tekel, Fares78! — zamruczał Hieronim, idąc na wezwanie.
Reszta się rozpierzchła podniecona nadzieją wyjazdu.
Bronka po swojemu usiadła na progu, nucąc dziecięcym głosikiem piosenkę, którą wczoraj śpiewał Hieronim. Była nad wyraz szczęśliwa.
*