— Ani pójdę z musu, ani będę czekał odprawy. Wolnym104 ptak i pan sobie, a ci, co mieli władzę nade mną, dawno pomarli. Idę za wami tymczasem.
Polikarp Białopiotrowicz zatrzymał się jak wryty, ciężka dłoń spadła na ramię mówiącego.
— A ja ci mówię, że będziesz mnie ślepo słuchał i robił, co każę! Ja ci będę władzą! Rozumiesz?
— Bardzo niedostatecznie! Ejże, spróbować można, ale nie warto, będzie fiasko!
Starzec zbył milczeniem przechwałkę, szedł ku domowi.
— Ile masz lat? — zagadnął po chwili.
— Dwadzieścia.
— Stawałeś do poboru?
— W jesieni mnie to czeka, ale odsłużę po skończeniu kursów105, jeśli mnie zupełnie nie uwolnią.
— Kogóż by brali, jeśli tacy jak ty, silni, nie pójdą? Nie masz zresztą żadnego prawa do ulg. Będziesz żołnierzem, panie inżynierze, to cię nie minie!