— Nawet tego pani Celina nie ciekawa. Wspomniałem: ramionami ruszyła, „je m’en fiche!22” rzekła. Co prawda nawet Andrzej tego nie wie.
— Cesia jest dziwnie lekkomyślna w tym razie. Zdradzić można dla najbrzydszej... żony, a najpiękniejszą dawną dla najszlachetniejszej nowej!
— „W miłości nie ma zdrady, jest tylko wieczny ruch”23 — zadeklamował Radlicz, dzwoniąc do bramy.
I tak tych dwoje najzaufańszych niewiele więcej wiedziało od reszty znajomych — nie wiedziała też słowa zagadki24 pani Celina.
Przed kilku miesiącami, bez żadnego wstępu, bez wahania, bez widocznej zmiany usposobienia, Andrzej pewnego wieczoru rzekł spokojnie:
— W tym roku mam się ożenić.
Ona, zawsze panująca nad sobą, zawsze przytomna, rzuciła obojętnie:
— Tak? A wybór uczyniony?
— Ja wybrałem raz na zawsze — ciebie. Żonę — wybiera mi ojciec.
— Ojciec. Więc pogodziliście się?