Szli teraz wszyscy razem i Ramszycowa mówiła:
— Ciekawam, jak też sobie pani pracę przedstawia203?
— Jako szczęście! — odparła szczerze Kazia.
— Oho! Krótko i mocno! Podoba mi się pani.
— A pani mnie.
Roześmiały się.
— Ona istotnie ma pasję do pracy! — wtrącił prezes.
— To dobrze. Ludzie bez pasji warci co najwięcej 204 szubienicy.
— Oho ho! — zaprotestował prezes. — Bywają pasje warte szubienicy!
— Nie, takim należy zawsze więcej honoru: kula w łeb.