— Co mu jest? Wściekły! — szepnęła.
— Po co mu pani nadeptuje na odciski!
— Cóż, ta żona?
— Ano, widziała ją pani na dworcu.
— Phi, nic nie mówi i nieładna.
— Nie, nieładna, bo śliczna!
— Żarty, czy to dzisiejsza flama217? Byliście w Wilanowie? Mówiła Cesia.
— Chciałbym z nią być w raju.
— Radlicz przebrany za trubadura218! Pyszne! — parsknęła śmiechem. — Wiesz co, zbałamuć219 ją. Celina ci będzie wdzięczna.
— Takich się nie bałamuci; zresztą Andrzej prędzej dostanie dymisję tutaj, niż się spodziewa.