Wstała, spojrzała na słońce, potem na zegarek.
— Co za pycha patrzy z pani! — zaśmiał się Radlicz.
— Myśli pan? Nie! Tylko pewność bezwzględnej wolności. Wolno mi być sobą, bo nie w ludzkiej mocy odjąć mi to, co posiadam, ani dać, czego pragnę.
— Śliczne zdanie, ale do bajki. Chciałbym panią widzieć bez sławy, bez talentu, bez pieniędzy i bez ludzi.
— Ludzie mi dali talent i sławę?
— Sławę mogą pani odjąć w każdej chwili!
Ruszyła ramionami.
— I owszem. Żeby wiedzieli, jak mi zbrzydły portrety i słuchanie bredni i komunałów337 przy pozowaniu! Będę malowała bardziej udane boże twory niż ludzie!
— Ależ ludzie płacą!
— To niech nie płacą. Mam osobisty fundusz.