— No, i co się stało dalej z tym żukiem? Skończysz, chodź do nas — o tam — do tego stolika. Miss356 niech sobie idzie. Ty będziesz ze mną.
— Lili! Wynoś się lub siedź cicho! — zawołała Ramszycowa.
Lili umilkła, położyła paluszek na ustach, uśmiechnęły się do siebie z porozumieniem i usiadły opodal pod lampą, u stołu z rysunkami. Angielka podała Ocieskiej zeszyt, gdzie były jej ilustracje do historii o awanturniczym żuku. Lili usadowiła się wygodnie na jej kolanach, wlepiła oczy w ołówek i słuchała cudnej bajki.
Ramszycowa spojrzała w tę stronę i rzekła do Kazi z uśmiechem:
— Idź, powiedz jej, że lubi dzieci, to się obrazi jak o największy afront357.
Doktor Downar zbliżył się do Ocieskiej i spytał:
— Nie miała pani listu od Kazimierza?
— Owszem, wczoraj.
— Cóż u nas słychać? — pytał, zniżając głos.
— Bahnicki wisi na włosku. Marszałkowa umarła. Dowojna się żeni. U pana Floriana dzieci chore na szkarlatynę.