— Tatuś myśli, że ja nie wiem, kto zajmuje sutereny i strychy! O, doskonale wszystkich znam, lepiej jak rządca, stróż i cyrkuł371. Wiem, kto może płacić, a kto nie.
— Skąd ty bierzesz czas na to wszystko!
— Ja? A cóż ja właściwie robię? Nawet już na swój chleb przestałam zarabiać, jak w Górowie. Bawię się — jutro wesele, pojutrze opera, w sobotę raut.
— Ładne masz suknie?
— Może tatuś chce obejrzeć? Ale bilety płatne.
— Grubo?
— Słowo tatusia do rządcy, żeby nie sprzedawano maszyny tej szwaczce372. Po pierwszym zapłaci.
— Hm! Po pierwszym, jak ty weźmiesz trzysta rubli. Rozumiem! No, pokaż suknie.
Położył rękę na jej włosach i pocałował w czoło.
Wtem Andrzej się odezwał.