— Ujdą — zdecydował Andrzej — ale odtąd masz otwarty kredyt u Hersego373. Nie chcę więcej tandety podszewkowej.

Nic nie odrzekła. Złożyła na powrót suknie.

— No, a teraz, cóż ja mam płacić? — spytał prezes wesoło. — On mnie wyręczył.

— To bardzo źle, bo ja miałam inny zamiar.

— Co takiego?

— Mam biedaka bez zajęcia. Ślepy na jedno oko, był dwa miesiące w szpitalu. Może by znalazł zajęcie w fabryce?

— Z żoną i sześciorgiem małych dzieci!

— Nie, tylko troje!

— Tylko! — uśmiechnął się. — Niech się zgłosi, wezmę go!

Spojrzała na niego poczciwie, wdzięcznie i zrobiło mu to przyjemność.