— Ale, cóż znowu! Każdy drobiazg będzie miły. Nie krępuj się niczym. Pan Bukowiecki ma dom świetnie urządzony, nic nie brak! No, nie idzie zatem, żebyśmy dziecka nie zaopatrzyli we wszystko.

— Więc może srebro stołowe?

— Ach, to za wspaniałe. Cóż znowu!

— Załatwione! O srebro się już nie kłopoczcie.

— Dzięki, dzięki stokrotne! Jadzia się tak ucieszy, ona, dziecko — marzyła o kolczykach.

— Marzyła! Będzie je mieć! — uśmiechnął się prezes.

Wolska promieniała.

— Mój drogi! Jakżem wdzięczna!

— Dajże pokój, nie ma o czym mówić. No, a jakiż stan finansowy tego pana? Zasięgnęliście informacji?

— A jakże! Był przecie jego wuj i dowiadywaliśmy się przez znajomych. Bardzo porządna rodzina. Ma własny rodowy majątek i duże dzierżawy.