— Tylko oto idziemy okłamywać ojca — zakończył, bo powóz stanął przed lecznicą.
— Dla tego kłamstwa gotowam na wszystko.
— Nawet na pozostanie w moim domu?
— Nawet. I wdzięcznam panu za towarzystwo w tej chwili, bardzo wdzięczna.
— Trudno tę wdzięczność okazać.
— Niepodobna462. Ani panu potrzebna, ani miła. Ale zobaczy pan, że za ofiarę z siebie dostanie pan od losu nagrodę za mnie.
— Wygodnie jest mieć los za kasjera. Ale jestem teraz w takim usposobieniu, że trzeba cudu, by mi coś mogło zrobić przykrość lub przyjemność.
Spojrzała nań z uśmiechem.
— A ja zakład stawię463, że sprawię ten cud.
— Pani?