— Ja, jeśli pan zechce ze mną pójść stąd jeszcze na godzinę z wizytą.
— Pójdę przez prostą ciekawość.
Szpanowski wyszedł na ich spotkanie, wypadła też Zosia, dopominając się, że chce iść do Maniusi i Felisia, i powitała ich uśmiechem Szpanowska.
— Zupełnie nas pan Kazi pozbawił. Wpadnie na chwilę i już ją coś, a raczej ktoś do domu ciągnie.
— A mnie się zdaje, że jej nigdy w domu nie ma — odparł swobodnie.
— To ty hulasz po świecie! — rzekł wesoło Szpanowski. — Od tygodnia co dzień ciebie czekają.
— Żona mi dokumentnie zmyła głowę wczoraj za to i tak wystraszyła, że dziesiątemu464 zakażę bałamuctwa465. Teraz będę siedzieć w domu, aż mnie sama wypędzi.
— To ty, Kaziu, ostro rej wodzisz466 w domu! — zaśmiał się Szpanowski.
— Ma rację — dodała Szpanowska. — Ma młodego, ślicznego chłopca, niech go pilnuje, bo ukradną.
— Nie dam się wziąć!