— Otóż i nasze wtorki przepadną! — rzekł do niej.

— O, jak mi ich serdecznie żal!

— Bo czy taki tłok może być przyjemnością? — mruknął. — Na biesiadzie, mawiali starożytni, nie powinno być ucztujących mniej jak Gracji524 i więcej jak Muz525. Gromadą ucztują tylko barbarzyńcy. Na te stracone wtorki przyjdę do pani, jeśli wolno. Zagra pani i zaśpiewa dla odyńca526? Sam będę jakiś czas zapewne.

— Żona pańska wyjechała?

— Uhm, wyjechała. Gadają już pewnie, że na zawsze, ale wróci.

Mówił to bez zapału i bez troski.

— Wróci, bo się zaturbuje527 o domy i kapitały. Wie, że ja tym nie będę się zajmować. Już parę razy wyjeżdżała. Głupstwo.

Umilkł na chwilę i dodał jakby od siebie:

— Postawili Mickiewiczowi pomnik528. A ja nie dałem grosza. Głupcem był529! Litwin czysty — i napisał Trzech Budrysów530. Za to bodaj mu w piekle Laszki531 służyły!

— Profesor zatem i Jagiełły w sercu nie nosi.