I nie stąpać Ci tak lekko, śpiewnie,

Nie kochać Polski tak wstydliwie, rzewnie,

Nie odczuwać ci miłości ludzkiej głodu,

Nie dziwić się obojętności świata i chłodu

Dla naszej niewoli, zabłąkanych dzieci Wschodu.

I nie miłować Ci Pana Jezusa serduszkiem pełnym żaru,

Nie sunąć w rozmodleniu przed ołtarze klasztoru,

Wolności świętej sprawie oddałaś swe życie,

Spoczywasz piętnastoletnim żywotem, strudzona,

A ja tęsknię i płaczę twa matka niepocieszona,