W dręczącym oczekiwaniu nowych ciosów,

gromów,

Kiedyś o Boże, twój dopust przeminie!

I kuci w niewoli łańcuchy,

Szamocą się w ostatnim wysiłku woli

A dusze i serca drżą omdlałe,

Krwawą torturą i męką zbolałe,

Pobrzęk łańcuchów naszych miesza się z jękiem

Głodzonych i męczonych rzesz w mordowniach siepaczy

Krew i pot obficie rosi ich ciała sterane