Chybam ja Boga jakąś obciążony karą,
Jeśli wyrazy sieję jak kwiat bezowocny!
Wierzcie mi! wierzcie ludzie! jam jest wielki, mocny.
Ale wnet potem, nie umiejąc powstrzymać tłoczącej mu serce niewiary, dodaje:
Jedyną słabość zamknę w sercu tajemniczym,
Robak smutku mię gryzie... tak że mówiąc z wami,
Chciałbym przestać... i usiąść, i zalać się łzami.
Namiętne pragnienie dokonania myśli, w walce z ogarniającą go rozpaczą wskutek oporu i przeciwieństwa mas, doprowadza go nareszcie do krańców ekstazy:
Dajcie mi się w ręce!
Ani mię duma wstrzyma, ani sny zwierzęce,