Powyższe streszczenia utworów Preradowicza dostatecznie wyjaśniają nam umysł jego i niezrównaną czystość myśli i uczuć poety wraz z pewną trzeźwością sądu, która chroniła go od wycieczek w krainy niemające nic ze sztuką wspólnego. Podług świadectwa Ivana Trnskiego, autora życiorysu poety, Preradowicz rozczytywał się w dziełach treści spirytystycznej już od r. 1858. W odsyłaczu do ody Miłość (1863) autor gorąco zalecał czytelnikom książkę Allana Kardeca Le livre des esprits367, która zdaniem jego miała wprowadzić świat na nowe tory, przełożył ją nawet w parę lat później. Działalność literacka poety była szczególnie płodna w latach 1862–63 i wszystkie w tym czasie wydane utwory noszą na sobie cechę nowego zwrotu w umyśle ich twórcy, ale pomimo to tak mało się różnią one pod względem myśli i formy od wszystkiego, co poeta pisał przedtem, iż najbliższy druh jego i biograf był przez długi czas zdania, że Preradowicz zastanawiał się nad spirytyzmem dla dogodzenia próżnej tylko ciekawości. Przyjrzyjmy się jednak bliżej nieco trzem wybitniejszym z napisanych w owym czasie utworów.

W elegii Suho drvo poeta puszcza wodze smętnym rozmyślaniom nad uschłym drzewem, które sam wypielęgnował, które niedawno przedtem zieleniło się, w cieniu którego niejedną przemyślał i przemarzył godzinę. „Lecz po co myśli tak czarne — zapytuje siebie potem — tak łatwo opanowują duszę, gdy przedmiot tracimy miły? dlaczego materia taki w sobie zawiera dla nas urok? wszak dzień każdy naucza nas, iż nie masz nic na ziemi stałego? Bośmy słabi i ślepi — odpowiada — a dość zaś wniknąć głębiej nieco w naturę rzeczy, aby przekonać się, że żadna strata nie czyni nas biedniejszymi, przeciwnie jesteśmy bardzo a bardzo bogaci, wieki wszystkie niosą nam skarby swoje, bo nic nie ginie na świecie, a tylko zmienia zewnętrzny kształt, doskonaląc się ciągle, aż świat dojdzie do owej doskonałości, która na wieki panować będzie.

W odzie do miłości (Ljubav, 1863) idealistyczna filozofia Preradowicza streszczona jest najdokładniej: Miłość to córa Boska, którą Stwórca zesłał na świat, aby uszczęśliwiała ludzi, zwracając ich ku Bogu, ona pierwszą przyczyną wszystkiego, nią się rządząc, stworzył Bóg niezmierzone i niezliczone światy, które przez nieskończoność i wieczność podążają w cudnej harmonii ku jednemu celowi, dzięki też jej tchnął Bóg w nikłe ciała ludzi nieśmiertelnego ducha, aby im otworzyć ku Sobie drogę poprzez pasmo przeobrażeń; jej na koniec dziełem, iż czarna zasłona skrywa przed pamięcią ludzi tajemnicę minionych przeobrażeń, aby wspomnienia bolesne nie były ludziom przeszkodą w nieprzerwanym postępie ku doskonałości. Miłość ubarwia człowiekowi życie, daje mu towarzyszkę, z którą podzielać może myśli swe i uczucia, i z nią raj na ziemi. Ale to pierwszy jej stopień, piękniejsza staje się miłość, gdy żyje poświęceniem, stąd Preradowicz wyżej ceni miłość macierzyńską i przyjaźń od miłości płciowej. Na wyższym jeszcze stawia szczeblu miłość ku ojczyźnie; ale najszczytniejszym jej objawem jest miłość powszechna, czyli miłosierdzie; ona to tępi międzynarodowe przesądy i ona zjednoczy kiedyś wszystkie ludy i przygotuje w ten sposób złotą erę ludzkości. Odę kończy poeta piękną, a rzewną modlitwą o rychlejsze wypełnienie owej tak tęskliwie wyczekiwanej przez niego przyszłości.

Pomimo ładnych ustępów utwór ten zajmuje podrzędne stanowisko w szeregu innych dzieł poety, a to z tego powodu, iż traktuje miłość jako istotę odrębną, doradczynię Boga, działającą podług własnego widzimisię. Nie ma potrzeby dowodzić, iż pojmowanie takie nie zgadza się z powszechnym zapatrywaniem i że u samego autora nie mogło być rzeczą przekonania, a tylko błędem estetycznym.

W równej mierze napotykamy ślady mistycyzmu w poemacie Pierwsi ludzie. Idea wszechpotęgi miłości, kierującej światem i tu odgrywa pierwszorzędne znaczenie. „Ja jestem miłość — grzmi wśród chórów anielskich głos Stwórcy — wszystko, co tworzę, kieruję ku wyższym celom i powoli prowadzę wszechświat ku wieczystej doskonałości”. I Bóg rozkazuje aniołowi, aby z brylantowego kielicha życia wylał kroplę na ziemię i tchnął w nią ducha nieśmiertelnego, gdy się przeistoczy ono w ziarno. W taki sposób powstaje pierwszy człowiek. Ziemia drży z radości na widok tego, w którym przeczuwa najdoskonalsze dzieło Najwyższego — i pierwsza część cała poświęcona ślicznemu opisowi wszystkich cudów przyrody i wszystkich wdzięków panującej w raju zgodności. Za każdym rzutem oka odkrywa Adam nowe cuda, pogrąża się coraz głębiej w morze rozkoszy i piękna, lecz szał zachwytu trwa niedługo, poczucie samotności wraz z wypływającą zeń tęsknotą opanowują go wkrótce i klęka pierwszy człowiek, rzewnie błagając Najwyższego o istotę, z którą by mógł swe życie podzielać. W ciągu modlitwy gorzka łza jedna, pierwsza łza jego, spada na ziemię. Wkrótce zasypia; sen zaś ducha czystego nie jest marą, lecz objawieniem, gdyż będąc uwolniony od pęt cielesnych, wzlatuje wtedy ku wyżynom nad ziemskim, skąd widzi w wyraźnych kształtach przeszłość całą i przyszłość. Toteż i przed wzrokiem Adama przesuwają się dzieje przyszłe jego potomstwa, widzi on, jak się rozmnaża, jak potop je niszczy za występki, jak się potem znów mnoży i dzieli na niezliczone narody, które się tępią wzajemnie w nieustannej walce o byt, na koniec po długich, a zabójczych wojnach pozostaje tylko garstka, ta się jednoczy i płonie w jednym wielkim płomieniu, w którym się ukazuje krzyż ognisty, godło wiecznej zgody i miłości, które odtąd na wieki panować mają na kuli ziemskiej. Tymczasem Bóg wysłuchuje modlitwę Adama i anioł wylewa znów kroplę z kielicha życia, kropla ta spada na łzę pierwszego człowieka, przeistacza ją w perłę, anioł tchnie w nią ducha Boskiego i powstaje pierwsza niewiasta. Poemat zakończony nauką, którą anioł w imieniu Stwórcy daje prarodzicom naszym; treść tej nauki polega na tym, iż szczęśliwość ich nie opuści, póki będą umieli utrzymać równowagę pomiędzy duchem a ciałem, ale równowagę owę pojmuje Preradowicz we właściwy idealistycznej jego naturze sposób; ponieważ materia zmienna jest, a tylko duch jest wieczny, ponieważ przyczyn wszystkiego, co się dzieje w świecie cielesnym, szukać należy w świecie duchowym, bo tam tylko prawda i światło prawdziwe, gdy tu mamy zaledwie słaby odblask nieskończoności, a więc powinniśmy dążyć do wywyższenia ducha, dotykając się zaledwie uciech ziemskich, z obawy, aby w nich nie utonąć, gdyż z jednej chwili upadku wyniknąć może nieszczęście, które rozciągnie się na długi szereg pokoleń. Jednym słowem, zdaniem poety, o tyle tylko ustępować należy wymaganiom cielesnym, o ile to się wydaje niezbędne dla podtrzymania ducha.

Zakres pracy nie pozwala mi wejść w ocenę estetycznych zalet utworu, a właśnie tu roztoczył autor hojniej niż gdziekolwiek indziej bogate skarby swej wyobraźni. Cuda rajskiej przyrody i pierwsze rozkosze miłości wzajemnej Adama i Ewy opisane z wdziękiem nadzwyczajnym; w ogóle Preradowicza, równie jak Słowackiego, wyobraźnia zwykła była unosić w dziewicze, a nietknięte ludzką myślą krainy, z tą jednak znaczną różnicą, że u wieszcza naszego w każdym niemal wierszu przebija się jego ruchliwa, namiętna, skłonna do ekstazy fantazyjność, lubująca się w krwawych, a wstrząsających całą istotą obrazach, wówczas gdy utwory chorwackiego poety przenika tęskny wprawdzie i rzewny, ale zawsze spokojny idealizm, dlatego też znacznie słabsze wywierają wrażenie. Później nieco, lecz w tymże okresie twórczości, przełożył Preradowicz Resurrecturis; poczuł widocznie w dziełach polskiego poety-myśliciela znaczne pokrewieństwo ducha; szkoda, że żadnych nie mamy źródeł do wnioskowania o wpływie, jaki mogła mieć nasza poezja na umysł chorwackiego poety, w każdym razie nie mógł ten wpływ być znaczny, bo dzieła Preradowicza nie noszą żadnych śladów przejęcia się duchem literatury ówczesnej polskiej, dążności zaś naszych poeta nie rozumiał, widział w nich tylko przeszkodę do urzeczywistnienia wszechsłowiańskiej zgody, z tego też stanowiska potępiał je, o czym świadczy wiersz jego do Polaków napisany w 1850 roku.

Znaleźliśmy więc w wymienionych trzech utworach potwierdzenie myśli naszej, iż spirytystyczne upodobania nie nadwerężyły w niczym artyzmu poezji Preradowicza. Objaw ten moglibyśmy tłumaczyć małą stosunkowo gorliwością poety do nowej nauki, ale pośmiertne papiery jego wskazują, iż przez całe życie myślał o stworzeniu dzieła, w którym by spirytystyczne jego przekonania szły ręka w rękę z artystycznym wykończeniem.

Urywki zaczętego tylko poematu Pustelnik świadczą o tym wymownie. Poeta bowiem przystępuje do dzieła z religijnym namaszczeniem, wzywając błogosławieństwa Bożego, aby pieśń jego była ku chwale Najwyższego. Dziwnego, jak wyznaje, wybiera bohatera w osobie pustelnika, świat z podobnego wyboru szydzić będzie, ale nie dba on o zmienne sądy ludzi — płodne niegdyś pola dziś pustynia zalegać może, tak też czas przyjdzie, że pustelnika jego czcić będą jako bohatera. Zapatrywania ludzkie tak się zmieniają, iż zasługą pozostaje tylko dążność szlachetna, właśnie też jemu przyświeca piękna myśl zasłużenia się ojczyźnie; szron siwizny ubiela mu już głowę, śmierć niedaleka, a więc zostawić pragnie po sobie pamiątkę dla kraju, iskrę ze swego serca, aby świeciła współziomkom w dążeniu ku prawdzie. Opowiadanie samo zaczyna od nader ładnego opisu, jak statek wyrusza na morze, ale opis ten skończony nie jest — z drugiej zaś pieśni pozostały tylko dwie stance368, mówiące nam o żyjącym zdała od świata samotniku, którego zajęciem jedynym była dotąd modlitwa, gdy nagle opanowuje go wątpienie na myśl, dlaczego Bóg dopuszcza tryumf zła na ziemi. Nic więcej nie pozostało z poematu tego, nie możemy przesądzać o myśli poety, lecz o wielkiej wadze, jaką przywiązywał do dzieła swego, mówi nam okoliczność, iż pracował nad nim od 1862 r.

Najjaśniejszym jednak wyrazem przekonań Preradowicza pozostaje jego oda do Słońca Nowego: Novomu Suncu, znaleziona też pomiędzy pośmiertnymi rękopisami, a ułożona, jak dowodzi biograf poety, w r. 1864. Z radością, powiada poeta, wspomina on chwilę, gdy przed 20 laty pierwszy raz błysnęło mu nowe słońce, on zaś, olśniony blaskiem jego niezwykłym, przeczuł w nim światłość dla świata całego369. Dziś, przyświecając już wysiłkom ludzi, zwraca ich owo słońce z nizin ziemskich ku niebu, osusza łzy, które wylewali po śmierci ukochanych istot, naucza ich, iż ciało to marna tylko powłoka, a daje im spojrzeć natomiast w tajemnice świata zagrobowego. Nikną promienne mgły raju i ciemności piekieł, nieznane krainy stają się wyraźne dla oka i w niemym zachwycie możemy podziwiać wspaniałą zgodność pomiędzy wymaganiami rozumu a wszechmądrością Boga. Poezja ta ma posiadać jakoby dużo wariantów. Świadczy i to o ostrożności poety, gdy chciał wyraźniej się wyspowiadać z swych przekonań, i o walce, którą staczała w nim ciągle nowatorska gorliwość ze zmysłem artystycznym.

*