I ja to widzę, że wola Jehowy
Jest, aby nowy świat stanął przed świtem.
Nie pożałuję ręki ani głowy,
Gdy przyjdzie pora...
I był czas, że zdawało się jemu, iż w szczytnym locie ku „nowemu światu” on nie był osamotniony, albowiem „jest człowiek — pisał on o Towiańskim do Krasińskiego — który rozwiązuje duchy i stawia je nad ciałami, wkładając im wszelkomożne korony, wpajając w nie królewskość mocy, łącząc z Bogiem”, a ci, co tego człowieka uznali i uczcili, stojąc „serce przy sercu, duch przy duchu”, otwartą przed sobą mają drogę „w słoneczność”: „Synowie Boży jesteśmy!”
Każdy silny o pół kroka
Ku Bogu świat pchnąć dzisiejszy,
A jutro jeszcze silniejszy.
Każdy jak przepaść głęboka
Zamiarów pełna gorących