Mówi to ktoś ukryty w naparstku cienia.

Notował na kartoniku, ale przestał.

Szatynka nuci szanty, wiatr dmie w żagiel

jej prania, jakby chciał przestawić Główną.

Godzina dziewiąta

Zielony masztowiec elewacji pręży

żagle okien w pierwszym słońcu.

Mewy anten wszczęły na dachu

świetlny zgiełk, czeszą skrzydła

nad bocianim gniazdem klatki schodowej,