i małolaty na brzegu wrzeszczały

przed odprawą za granicę zmysłów.

Dedykacja

Ciemna zmarszczka rzeki żłobi

równinę ciągnącą się stąd

aż do miejsca, gdzie jak podpalony

ul dogasa miasto; wiatr czesze

opustoszałe ulice. Czyja brzytwa

strzyże ich karki, czyja strzyże

ich szyje? Psi ząb — księżyc — gaśnie.