ust, śmiech płynie rynną ulicy

jak wiosenny deszcz.

Jabłko

Kasztanowce uciekają za plecy

jak turyści zamykający

za sobą czym prędzej

drzwi wycieczkowych pociągów.

Kończy się ciepły wrzesień,

coś zastyga w pół ruchu — co?

Przez szybę autobusu widzę