za drzwiami ciężkimi od brązowej farby,
pies patrzy na nas i nie widzi ze starości.
Piękne są te brązy, piękne są te ślepe ślepia.
Pięknie psia sierść zakwita jak światło latarki.
Przyjemnie kaleczą oczy te brudne obrazki.
Meta
Może nie bliscy, ale jakoś połączeni z sobą,
sobie przeznaczeni. Aż któregoś dnia długo
i w tajemnicy ostrzony nóż przedarł się —
trudno powiedzieć przez co. I nie było powrotu.