używając dużo masła. Wyobrażasz

sobie? Nie? No, jasne. Bo jak?

Dlaczego? Chciałem inaczej,

„Na wskroś”, i żeby słowa były

jak łodzie. Cóż, nie wyszło.

Za dużo tego proszku. I tylko uparte

„Rozumiesz?” ciśnie się na usta,

pocę się cały, siadając na stołku,

niezdolny nawet do zdjęcia skarpet

przystrojonych wieńcem ostów.